Sin Palabras

Pomazało

Opublikowany w Uncategorized przez eeida w dniu marzec 3, 2009

Jak ja kocham ten konkretny pierwszy dzień w ciągu roku, kiedy jest on już na tyle dłuższy, że słońce (o ile w ogóle je widać) wstaje razem ze mną. :  )

Przy odpowiednich tajemniczych warunkach psychofizycznych oraz temperaturowomrozowo nieboprzejrzystowych wpada cudnie przez okno od pierwszych sekund odsłonięcia rolety. No a jak wpada o tej 6:47, to bezczynne nie jest, maluje mi istne bajki na ścianach i różnych rzeczach dookoła. : )

1

Przy okazji kilka analogowych wypocin z ładnego, lutowego, mroźnego popołudnia.  A modelka ze mnie jak z koziej dupy trąba. Na kievowe skany z sesji z iwoną ciągle czekam, ale podobno dużo nie tracę, hura. ;)

2

Muzycznie będzie wokalnie kobieco i cudnie chwiejnie.

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. dayv said, on marzec 5, 2009 at 5:37 pm

    hahaha Ty wiesz, że ja Twojego Pana to kojarze … tylko nie wiem skąd …


Dodaj komentarz